poniedziałek, 12 lutego 2018

W czasie burzy śnieżnej.

Źródło
Jak wiele z Was, słysząc w telewizji że w Stanach zamknięto szkoły a dorośli nie poszli do pracy z powodu opadów śniegu, pukało się w czoło, albo śmiało, choćby w duchu z tej amerykańskiej paniki? Przecież w Polsce też pada śnieg, czasem całkiem konkretnie a jakoś nic nie zamykają ani nie odwołują. Sama należałam do osób które się z tego podśmiewały, do czasu aż przeżyłam swoją pierwszą burzę śnieżną.

Było to od razu w pierwszą moją zimę w Stanach, z oślim uporem, ignorowałam wszelkie ostrzeżenia, którymi raczył mnie fanpage mojego miasta na facebooku i jak gdyby nigdy nic, pojechałam na zakupy. Nawet się cieszyłam, ponieważ ruch był tak mały a na parkingu galerii nie było praktycznie nikogo (normalnie nie można tam znaleźć miejsca). Moja radość ulotniła się kiedy dwie godziny później wracałam do domu. Śnieg sypał z takim natężeniem że w momencie kiedy zatrzymywały mnie czerwone światła, tylna szyba w moim aucie, natychmiast pokrywała się grubą warstwą śniegu a przednie wycieraczki radziły sobie gorzej niż źle. Na domiar złego, wszystkie stacje benzynowe, na których można by było przeczekać, były pod górkę i tylko kierowcy samochodów z napędem 4x4 wjeżdżali na nie. I tu, zatrzymajcie się na chwilę i zrozumcie sens tych słów "samochody z napędem 4x4 zatrzymywały się na stacjach. 4x4 - napęd, który normalnie nie ma ŻADNEGO problemu z jazdą po śniegu. Nie zatrzymałam się również na poboczu, ponieważ stworzyłoby to realne ryzyko, że ktoś we mnie wjedzie, spowodowane było to tym że w ogóle nie było widać gdzie jest jezdnia, gdzie pobocze o jakichkolwiek liniach nie wspominając. Ogólnie widok ograniczał się troszkę dalej niż maska mojego samochodu. Przez większość drogi w ogóle nie wiedziałam czy jadę swoim pasem, czy może pod prąd. Nie będę opisywać całej podróży ponieważ jeśli ktoś tego nie przeżył to i tak raczej sobie nie wyobrazi, ale dodam jeszcze że do owej galerii w normalnych warunkach mam 10 minut, wtedy wracałam z niej 50. Natomiast kiedy wysiadłam z samochodu pod domem, wpadłam w śnieg po kolana. Narzeczony wrócił 2 godziny później z pracy, ponieważ wyciągał wszystkich kolegów po kolei, bo jako jedyny miał napęd 4x4.

Od tego czasu już zwracam uwagę na takie ostrzeżenia i raczej się nie wybieram nigdzie samochodem. Burza śnieżna która przeszła nad Chicago w ostatnim tygodniu, nie była aż tak intensywna jak moja pierwsza w Stanach, niemniej w nocy z czwartku na piętek napadało tyle śniegu, że pługi nie nadawały rady (a normalnie one naprawdę dają radę i zazwyczaj jeździ się jak w lecie, tyle że śnieg na poboczach:)), już w czwartek ogłoszono że wszystkie szkoły w piątek będą zamknięte, jak się okazało nie działały również banki. Narzeczony o 4 w nocy podjął decyzję że też nie idzie do pracy a ja zrobiłam to samo o 7 rano. Była to słuszna decyzja, ponieważ jak się później okazało, mój samochód był zakopany tak, że śnieg sięgał jeszcze wyżej niż koła.

W związku z tym, wyszło na to że mamy długi weekend, a jak człowiek się nudzi to go nachodzą różne dziwne pomysły. W taki oto sposób doszliśmy do wniosku że nasz narożnik w salonie jest absurdalnie nie wygodny i że w ogóle ten salon jakiś taki...nie nasz. Zaplanowaliśmy metamorfozę, krok po kroku, tylko że już przy pierwszym kroku utknęliśmy. Przyzwyczajeni że wszystko jest na już, w ogóle nie przewidzieliśmy że na nowy narożnik będzie trzeba czekać.. Dobrze że nie wyrzuciliśmy od razu poprzedniego, bo teraz pewnie siedziałabym...na dupie po prostu. I tak, sobie teraz miło spędzamy czas, w na wpół rozpieprzonym salonie i sobie poczekamy do 24 lutego. I w sumie chyba wcale nie jest tak że się nie mogę doczekać, ponieważ przeraża mnie wizja wnoszenia go do domu... Mam cholernie dziwne przeczucie, że on to przez drzwi nie wejdzie i będzie trzeba go wciągać przez balkon na drugie piętro...W dodatku musiałam się wstrzymać z wybieraniem dodatków, ponieważ nowy narożnik jest ciemno szary, więc nie wiem jak bardzo przyciemni on nasz salon i w związku z tym jak jasne owe dodatki muszą być.

Trzymajcie więc kciuki, żeby zima nam już odpuściła, bo nie wiadomo jakie inne głupie pomysły wpadną nam do głowy jakby tak przeszła kolejna burza śnieżna.

18 komentarzy:

  1. To co pokazywali w naszych dziennikach, to rzeczywiście mieliście tam niezły zimowy armagedon... Sam bym wolał żeby u nas tego śniegu było więcej, bo ta zima jakaś taka marna, a w Stanach zaszalało...

    OdpowiedzUsuń
  2. Już mgła potrafi być mocno dokuczliwa, a co dopiero burza śnieżna. Takie obfite opady sparaliżują życie zwłaszcza w małych miejscowościach. Zmian w mieszkaniu czasem sie chce, ja tez chyba poczułam wiosnę, bo zmieniam to i owo...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z pogodą nie ma żartów, wiele razy się o tym przekonałam, choć takiej burzy śnieżnej osobiście nie doświadczyłam. Ale tego akurat mi nie brakuje! :)
    Trzymam kciuki za przejście zimy i bezpieczeństwo i życzę wszystkiego cudownego!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śnieżycy nigdy nie przeżyłam, ale już sama mgła, wiem jak potrafi utrudnić jazdę, kiedy widzisz tylko dwa metry przed maską. Gdyby do tego jeszcze nie widzieć pasów i poboczy... Wcale się nie dziwię, że taki odcinek zajął Ci 50 minut.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciężka sprawa z taką zimą. Jeśli tam sparaliżowało ruch, u nas, w Polsce byłoby jeszcze gorzej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raz miałem okazję iść w takiej śnieżycy, co nic nie było widać. Najważniejsze w historii jest to, że w jedną stronę nad Wisłę szedłem koło kwadransa, a wracałem niemal godzinę jak zaczęło sypać.

    No to kumam. Jak miałem koszatniczki to chyba w sumie nie musiałem częściej sprzątać, choć pełno kup czasem walało się w okolicach klatki. :) Takie to uroki zwierzaków.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Może to głupie, ale chciałabym kiedyś zobaczyć taką śnieżycę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bałabym się jechać w takich warunkach!

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezły koniec świata przeżyłaś:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Cool post, dear!
    I will be happy with the friendship of blogs ♥ I subscribed to you on Blogger
    Julia Shkvo

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja to pamietam taką zimę i tyle śniegu u nas. Ale nie oszukujmy się, teraz nie ma co mówić u nas o jakichś śnieżycach, szczególnie na Mazowszu.
    Wiem jednak jak się jeździ we mgle, po nieznanej drodze, z zerową widocznością i w gorach, gdzie są zakręty, jeżdżenie po bardzo stromej drodze. Rece mi bielały ze strachu, a to nawet nie ja siedziałam za kierownicą. Także współczuję przezycia, ciesz się weekendem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ha ha, chcialabym, żeby moj mi tak groził, że mnie odwiezie ;)

    Czyli u Was blizzard ;)Tak bardzo chciałabym kiedys pojechać do Stanów... mieliśmy rok temu na podróż poslubną do Stanów, ale zdecydowaliśmy się pojechac do Grecji i wyremontować mieszkanie. Też mamy narożnik ciemno szary! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najgorsze są też silne wichury. Pamiętam, ja w Polsce był ten Orkan, który wyrządził wiele szkód. W mojej miejscowości nie było prądu :)

    Pozdrawiam,
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
  14. Całkiem poważna ta zima, ja bym nie odważyła się wyjść z domu w taka nawałnice! Przy takich warunkach wcale się nie dziwię, że zamykają szkoły, banki etc.
    A wiesz w sumie w PL tez czasem sie zdarzy jakaś większa nawałnica, ale rzadko z tego coś sobie robią.... W smie jakis czas temu dość dobrze padał śniehg i był spory wiatr, iść było ciężko, człowieka rzucało z lewej do prawej, rano nie dało się przejść chodnikiem, ale oczywiście nikt nic z tego sobie nie robił... nawet o godzinie 12stej w dzień chodniki nie były odśnieżone ;/


    Mam nadzieję, że już u Was takich zamieci nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Masakra jakaś. Ja to pamiętam te orkany parę lat temu, strasznie się wkurzyłam, że wtedy jechałam do szkoły, chociaż większość odpuściła, mieszkając o wiele bliżej. Koniec końców skończyło się zapaleniem krtani i faktem, że musiałam iść 5 km pieszo. Aczkolwiek i tak to się nawet nie równa do tego co słyszałam w telewizji i o czym Ty opowiadasz. Pozdrawiam. I niech będzie w końcu wiosna!

    OdpowiedzUsuń
  16. a ja ogladajac tv tak wam zazdrościłam tego sniegu ale nei zdawałam sobie ze az tak utrudnia zycie wiec życze by zima odeszła i przyszła piekna wiosna i u Ciebie i u mnie bo ja już na działke chce

    trzymam kciuki by narożnik wszedł przez drzwi bez problemów

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas trwa pora jesienno-wiosenna, zimy jakoś zabrakło. Choć nasza zima (kiedy pojawi się już śnieg) zdaje się być kompletnie inna od tego co działo się u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  18. To wszystko przez Putina! Wysłał przeciw USA swą najcięższą broń - mróz MINUS 20! A my w Polsce bez pomocy NATO i Unii Europejskiej utrzymaliśmy 500 PLUS!
    pozdrawiam ciepło i zapraszam

    OdpowiedzUsuń