wtorek, 20 lutego 2018

5 rzeczy, z powodu których, fajnie mieszkać w USA.

Źródło
1. Ceny - wiem że wiele osób mieszkających w USA, najprawdopodobniej nie zgodziłoby się z tym że ceny są na plus. Mam wrażenie że wynika to z tego, że takie osoby są w Stanach od lat i pamiętają jak było jeszcze taniej. Dla mnie - osoby która przyjechała tu niespełna 4 lata temu, z bardzo drogiej Polski, ceny są jak najbardziej ok. Nie miałam jeszcze takiej sytuacji żebym musiała odkładać na telefon, komputer czy ekskluzywny kosmetyk, po prostu idę i kupuję. Samochody również kupowaliśmy za "cash" a nie na kredyt. Jeśli chodzi o żywność, to zależy co kto lubi, jeśli komuś nie zależy żeby jedzenie było organiczne to jest w stanie zrobić zakupy naprawdę w śmiesznych cenach, ja jednak wolę trochę dopłacić, niż później męczyć się z migreną po na szprycowanym antybiotykami kurczaku. Mimo to uważam że i tak jestem w stanie, za tą samą kwotę kupić więcej niż w Polsce. Przykład? Polskie masło kosztuje 1,49$.

2. Klimat - a właściwie to, to że mamy różne strefy klimatyczne bez opuszczania kraju. Znam naprawdę sporo ludzi, którzy mieszkają w Chicago od kwietnia do listopada a na resztę roku przenoszą się na Florydę. Oczywiście, w większości są to osoby na emeryturach, które nie mają zobowiązań zawodowych, ale znam również kilka, które po prostu pracują zdalnie, z Florydy i raz na jakiś czas w zimie przyjeżdżają do Chicago. Jest to również fajna opcja, ponieważ można się dogrzać w trakcie zimy. Oczywiście, zawsze można w ziemie, polecieć z Polski do Portugalii ale na pewno wiecie jak to jest, wycieczka zagraniczna zawsze wiąże się z większym stresem niż gdy jedziemy np. nad Bałtyk.

3. Życzliwość ludzi - można nie lubić amerykańskiego small talk, można uważać że amerykańskie "Hi! How are you?" jest sztuczne i wyuczone, ale nikt mi nie wmówi że nie czuje się lepiej, kiedy rozmawia z uśmiechniętą osobą, które sprawia wrażenie że postara się nam przychylić nieba - choćby w duchu chciała nas zabić. Miałam kiedyś sytuację, stałam w deszczu i czekałam na mojego ówczesnego szefa, obca kobieta zatrzymała się samochodem i chciała mi dać swój własny parasol. Innym razem, siedziałam na krawężniku, również czekając na szefa (wygląda na to że moja poprzednia praca, polegała głównie na czekaniu na szefa:P), w przeciągu 10 minut, zatrzymały się 4 samochody, których kierowcy pytali czy wszystko ze mną ok. Uważam że to po prostu miłe.

4. Wielokulturowość - Ameryka to kraj emigrantów. Na każdym kroku można spotkać inne narodowości i rasy. Dzięki temu można poznawać różne kultury i zwyczaje. Właściwie można "poznać" cały świat, nie wyjeżdżając z kraju. Bardzo łatwo również, znaleźć różne restauracje, prowadzone przez rodowitych kucharzy, co sprawia że można próbować oryginalnych potraw z różnych krajów, a nie kiepskich podróbek.

5. Każdy może wyglądać jak chce -  nawet jeśli masz wytatuowane ręce, nie ma problemu z tym żeby pracować w sklepie, banku czy gdziekolwiek indziej, oczywiście jeśli owe tatuaże nie są obraźliwe. Właściwie to chyba tylko policjanci muszą zasłaniać tatuaże. Nie ma również problemu z kolorem włosów, choćby był zielony. Kiedyś, krew do badania, pobierała mi pielęgniarka z dredami do kolan. Oczywiście, każda firma ma swoją politykę i można trafić na jakiegoś "służbistę" ale w  osobiście, nie chciałabym pracować z kimś kto czepia się mojego wyglądu, ponieważ uważam że w pracy liczą się kompetencję. Również na ulicy nie spotyka się dziwnych spojrzeń czy krzywych min, jeśli wygląda się inaczej. Kiedy miałam fioletowo - różowe pasemka, co chwilę spotykałam się ze słowami "I love your hair", to samo jeśli chodzi o tatuaż. Ogólnie mam wrażenie, że panuje tu zasada - komentuj czyjś wygląd TYLKO jeśli masz do powiedzenia coś miłego.


Na razie to tyle, który punkt podobał Wam się najbardziej?
Którą z tych rzeczy z przyjemnością, przyjęlibyście w Polsce?
Obiecuję, że dla równowagi, niedługo pojawi się post, w którym znajdziecie największe, według mnie, wady życia za oceanem. Muszę się tylko trochę ogarnąć z urządzaniem salonu :)