środa, 16 maja 2018

Wakacje i po wakacjach.

Tak długo czekałam na te wakacje i nie mogę uwierzyć że już po. W zeszłym tygodniu wróciliśmy do Chicago a od poniedziałku już do pracy. Muszę przyznać że znoszę to całkiem dobrze a zazwyczaj miałam problem z nastawieniem psychicznym do pracy, po urlopie. Nie zasypię Was dzisiaj zdjęciami, ponieważ w planach mam kilka notek, będą mi więc, one potrzebne. Dlatego dzisiejszy post będzie w formie "migawki", żeby narobić Wam ochoty na pełne notki :)

Na początek mała ankieta, kto rozpoznał dom ze zdjęcia? A jak podpowiem, że widzicie go w każde święta w telewizji? Sam w domu i te sprawy? Tak, pewnego dnia postanowiliśmy, zabrać naszego gościa z Polski, żeby zobaczył chyba najsłynniejszy dom na świecie. Bardzo lubię tam jeździć i w tym roku postaram się podjechać tam na święta, żeby zobaczyć jak jest udekorowany dom Kevina.

Z Chicago na Florydę, przejeżdża się przez Tennessee, grzechem więc by było, żeby nie zajrzeć do destylarni Jack Daniel's. Podchodziłam do tego pomysłu dosyć sceptycznie ale o dziwo było naprawdę przyjemnie.

Wycieczka po włościach Jacka, była nie tylko ciekawa ale również zabawna, mięliśmy wspaniałego przewodnika, który z dozą humoru opowiadał jak działa cały przemysł. Mam w zanadrzu, kilka ciekawostek, o których sama nie miałam pojęcia. Ciekawe czy Was również zaskoczą.

Po prawie szesnastogodzinnej podróży, przywitał nas taki właśnie widok. Już wtedy wiedziałam że było warto!

A to już widok na ocean z naszego pokoju hotelowego. Oczywiście to tylko wycinek, ale więcej zdjęć znajdzie się w notce, poświęconej bezpośrednio Florydzie. Muszę przyznać, że taki widok z rana, stawia na nogi lepiej niż kawa.

Floryda, to nie tylko ocean (choć głównie:)) ale również bardzo ciekawe miejsca rozrywki, w jeszcze ciekawszych budynkach. W tym tworze, byłam w najlepszym kinie i muzeum w moim życiu!

Chicago żegnało nas dosyć dziwną pogodą, momentami zbierało się na deszcz, momentami było słonecznie, dzięki temu mam dla Was, ciekawe zdjęcia z najsłynniejszego miejsca w Chicago, czyli ze 103 piętra Willis Tower. 

 Zawsze kiedy jestem w Downtown, staram się zrobić zdjęcie "fasolki", muszę przyznać że chyba jednak najlepiej wychodzą zdjęcia, właśnie w pochmurne dni.

Będąc w Downtown, nie można sobie odpuścić spaceru po Navy Pier, czyli chicagowskim molo. Najważniejszy punkt przechadzki, to właśnie diabelski młyn! Widoki z niego zapierają dech w piersiach a adrenalinę, dodatkowo zapewnia wiejący wiatr który słychać w kabinach, bardziej niż na zewnątrz, jak sądzę.

Co Was najbardziej zainteresowało?
Na którą z tych notek będziecie czekać najbardziej?
Pozdrawiam i zapraszam na Instagram!




24 komentarze:

  1. Oj zobaczyć dom Kevina na żywo...Marzenie:)) Zazdroszczę Ci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, dosyć długo nawet nie wiedziałam że niedaleko Chicago jest ten dom. Znaczy, wiedziałam że Kevin był kręcony tutaj, ale jakoś nigdy nie wpadłam na to żeby sprawdzić gdzie jest ten dom. Dopiero koleżanka mi powiedziała :)

      Usuń
  2. Mi po niedzieli ciężko się w poniedziałek rozruszać, a co mówić po urlopie :-) Dom rozpoznałem od razu, a i Kewina znam niemal na pamięć, zresztą w Polsce to symbol świąt :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ja do dzisiaj co święta oglądam przynajmniej jedną część.

      Usuń
  3. Stanowczo było warto jechać tyle godzin! Czekam na wszystkie ciekawostki i zdjęcia oczywiście, bo daleko ta Ameryka, oj daleko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ameryka daleko a i w Ameryce wszędzie daleko :)

      Usuń
  4. Jejku nie mogę się już doczekać kolejnych Twoich wpisów! Jestem bardzo ciekawa szczegółów :) Wspaniałe wakacje sobie zafundowaliście! Bardzo bym chciała zobaczyć te wszystkie miejsca na własne oczy, a szczególnie pospacerować boso plażami Florydy ♥ Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o Florydzie marzyłam ale bardziej marzę o Kalifornii, może kiedyś się uda ;)

      Usuń
  5. Czekam na wszystkie osobiste wpisy, bo dzięki nim dowiem się ciekawostek, o jakich nigdzie nie przeczytam.
    Zaciekawiłaś tym wpisem, będzie interesująco.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, mam nadzieję że się nie zawiedziesz ;)

      Usuń
  6. Nauczyłam się z biegiem lat, by wakacji nie wyznaczał tylko najdłuższy urlop w roku. Jeden w roku.
    Każdorazowo wychodząc z pracy – masz wakacje. Możesz z tym czasem zrobić wszystko, choćby wrócić do domu inną, ładniejszą drogą.
    Każdy dzień wolny od pracy możesz przeznaczyć na jednodniową wycieczkę. Każdy weekend możesz zaplanować jak marzenie.
    Nigdy nie zamykałam się w tym jedynym, urlopowym wyjeździe, to mi pozwalało bezproblemowo przetrwać pierwszy dzień pracy po urlopie, bo już żyłam przyszłym wyjazdem, do którego nie było daleko.

    O nie... Ja wcale nie chciałam już oglądać tego domu... A tak z ciekawości, czy ktoś tam mieszka?

    Też lubię "niepogodę". W pochmurne dni łatwiej jest ustawić aparat. Pełnia słońca często przekłamuje kolory, a niebo wychodzi nienaturalnie turkusowo-zielone.

    Fajna ta fasolka. :D Jak kropla rtęci.

    Najbardziej ciekawi mnie, co można zwiedzić na Florydzie. Bo że jest plaża to wiem, ale leżakowanie mnie aż tak bardzo nie wzrusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tego że po wyjściu z pracy mam wakacje, to niestety u mnie się to nie sprawdza. Zawsze jest coś do załatwienia, zrobienia a jak nie ma to zawsze wypadnie coś co zrobić trzeba. Choćby obiad ugotować - a ja nienawidzę gotować. W wolne dni od pracy, staram się zawsze gdzieś pojechać ale i to nie zawsze się sprawdza, ponieważ po pierwsze, mam tu dużą rodzinę i co chwilę ktoś ma jakąś imprezę, na której "koniecznie musimy być" a po drugie, to co w zasięgu jednego czy dwóch dni, i coś co mnie interesowało - już widziałam. Niestety, w Stanach jest wszędzie daleko, praktycznie jednodniowe wycieczki nie mają zastosowania.

      Jeśli chodzi o dom Kevina, to będzie o tym niedługo na blogu:)

      Usuń
  7. Fajnie jest móc zobaczyć na żywo dom słynnego Kevina :D
    Bardzo ładne zdjęcia! Pozdrawiam ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, ja zazwyczaj mam problem z powrotem do obowiązków po urlopie...A zdjęcia zachęcające, czekam na obszerne notki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj też, ale jakoś tym razem rozeszło się po kościach :P

      Usuń
  9. Cudowne widoki :) Oglądałam tyle razy Kevina, że i tak nie skojarzyłam tego domu.

    Wracanie po urlopie do rzeczywistości nie jest łatwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy pierwszy raz tam jechałam, to rozpoznałam ten dom, jak tylko na ulicę wjechałam :P

      Usuń
  10. Z chęcią poczytam kolejne Twoje wpisy :) Widziałem na YouTubie filmik, gdzie pokazano miejsca, gdzie kręcono właśnie film "Home Alone".

    Pozdrawiam,
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę poszukać tego filmiku, nigdy go nie widziałam :)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Ja również, ciągle się zachwycam :)

      Usuń
  12. myślę ze na każdą Twoja notkę będę czekała z niecierpliwości bo niesamowicie piszesz i do tego te zdjęcia

    dobrze mi tu u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń